Agnieszka Serafinowicz

@agnieszkaserafinowicz@imagazine.pl

Nothing Phone (1) otrzymuje swoją ostatnią aktualizację

Smartfon, który cztery lata temu wywołał na rynku spore zamieszanie swoim przezroczystym tyłem i świeżym interfejsem Glyph, oficjalnie przechodzi na emeryturę.

Firma Nothing potwierdziła, że lipcowa łatka zabezpieczeń to ostatni element oprogramowania wydany dla modelu Phone (1).

Nothing wprowadza funkcję Essential Voice

Obietnice zrealizowane co do joty

Trzeba przyznać, że marka prowadzona przez Carla Peia wywiązała się ze swoich początkowych deklaracji. Kiedy Nothing Phone (1) debiutował na rynku, producent obiecywał trzy duże aktualizacje systemu Android oraz równe cztery lata łatek bezpieczeństwa. Urządzenie wystartowało z Androidem 12, a na początku 2025 roku otrzymało w pełni stabilnego Androida 15.

Lipcowa paczka z 2026 roku nie przynosi już żadnych rewolucyjnych funkcji ani zmian w interfejsie. To typowe, czysto techniczne zamknięcie rozdziału – producent dostarcza najnowsze poprawki bezpieczeństwa oraz eliminuje ostatnie drobne błędy. Przedstawiciele firmy podkreślają, że choć oprogramowanie nie będzie już rozwijane, to właśnie „jedynka” przetarła szlaki dla czystego i minimalistycznego Nothing OS, z którego korzystamy dzisiaj. Oczywiście brak nowych aktualizacji nie oznacza, że telefon nagle przestanie działać – wciąż pozostaje w pełni użytecznym sprzętem.

Czas na przesiadkę?

Zakończenie wsparcia to jednak naturalny moment, w którym wielu użytkowników zaczyna rozglądać się za nowym urządzeniem ze względów bezpieczeństwa. Portfolio brytyjskiej firmy mocno się od tego czasu rozrosło, a świetnym kandydatem na następcę wydaje się wypuszczony w tym roku Nothing Phone (4a) Pro, który zbiera na rynku rewelacyjne opinie.

Jeśli używacie jeszcze pierwszego modelu i szukacie inspiracji do zmiany na coś nowszego, rzućcie okiem na wszystkie nasze materiały dotyczące sprzętu ze stajni Nothing –  mamy nadzieję, że ułatwi to wybór nowego urządzenia, jeżeli chcecie pozostać przy tej samej marce.

Nothing Phone (4a) – wyjątkowy

#aktualizacjaAndroid #koniecWsparcia #Nothing #NothingPhone1 #NothingPhone4aPro #smartfony
Nothing Phone (1) wsparcie
ALT

Miliardowy wyrok dla Google. Sąd ostatecznie utrzymał gigantyczną karę za monopol Androida

Najwyższy sąd Unii Europejskiej odrzucił apelację amerykańskiego giganta i podtrzymał karę w wysokości 4,1 miliarda euro.4

To najwyższa sankcja finansowa w historii nałożona przez Komisję Europejską za praktyki monopolistyczne. Dla przeciętnego użytkownika smartfona ten wyrok to jasny sygnał: Google nie może bezkarnie ograniczać wolnego rynku, co w perspektywie czasu wymusi na korporacjach dawanie konsumentom większej swobody wyboru oprogramowania.

Sprawa ciągnie się od 2018 roku, kiedy to Komisja Europejska nałożyła pierwotną karę wynoszącą 4,3 miliarda euro (później skorygowaną do 4,1 miliarda). Google broniło się twierdzeniem, że jego model biznesowy wspiera otwartość systemu i daje konsumentom darmowe narzędzie. Unijni sędziowie uznali jednak te argumenty za bezpodstawne i definitywnie zamknęli drogę odwoławczą.

Trzy grzechy główne giganta technologicznego

Unijne śledztwo wykazało, że Google wykorzystywało dominującą pozycję systemu Android na rynku mobilnym. Praktyki te miały na celu całkowite odcięcie użytkowników od alternatywnych, konkurencyjnych rozwiązań:

  • Wymuszanie instalacji aplikacji: producenci telefonów musieli domyślnie instalować wyszukiwarkę Google oraz przeglądarkę Chrome. Był to twardy warunek, aby w ogóle otrzymać licencję na kluczowy sklep z aplikacjami Google Play.
  • Płatności za wyłączność: korporacja płaciła gigantyczne sumy największym producentom sprzętu oraz operatorom sieci komórkowych. Warunek był jeden: na urządzeniach miała znajdować się wyłącznie wyszukiwarka Google.
  • Blokowanie niezależnych wersji systemu: Google groziło producentom cofnięciem pozwoleń na instalację swoich flagowych aplikacji, jeśli ci próbowali sprzedawać smartfony działające na alternatywnych, zmodyfikowanych wersjach Androida (tzw. forkach).

Unijne prawo nie zabrania preinstalowania własnego oprogramowania, o ile użytkownik może łatwo pobrać alternatywne programy. Niedozwolony jest natomiast odgórny szantaż biznesowy, który uniemożliwiał producentom sprzętu jakąkolwiek współpracę z konkurentami Google.

Seryjny monopolista pod lupą Brukseli

To nie pierwszy i zapewne nie ostatni gigantyczny rachunek, jaki Alphabet (spółka-matka Google) musi zapłacić w Europie. Unia Europejska systematycznie rozbija monopol firmy w kolejnych sektorach cyfrowej gospodarki.

W wrześniu 2024 roku potwierdzono karę 2,4 miliarda euro za faworyzowanie własnej porównywarki cenowej (Google Shopping) w wynikach wyszukiwania. Z kolei w wrześniu 2025 roku nałożono kolejne 2,95 miliarda euro grzywny za łamanie prawa antymonopolowego i niszczenie konkurencji na rynku reklam online.

Choć te kwoty robią wrażenie, bledną przy absurdalnym wyroku rosyjskiego sądu z października 2024 roku. Za blokowanie państwowych kanałów propagandowych na YouTube nałożono tam na Google karę dwóch sekstyliardów rubli – kwotę całkowicie abstrakcyjną, przewyższającą globalne PKB świata. Wyrok europejski, w przeciwieństwie do rosyjskiego, jest jednak w pełni egzekwowalny i realnie uderzy w finanse oraz dalszą strategię technologiczną korporacji.

Wakacyjny nadzór nad smartfonem. Google rozbudowuje narzędzia kontroli w systemie Android

#Alphabet #Android #Google #komisjaEuropejska #Monopol #prawoAntymonopolowe #smartfony #wyrokSądu
Google
ALT

Przestań publikować zdjęcia swoich dzieci w sieci. Nowe narzędzia sztucznej inteligencji zamieniają je w koszmar

Niewinne zdjęcie z wakacji na plaży lub pierwszy dzień w przedszkolu to dla rodziców powód do dumy. Lepiej tę dumę schować dla siebie.

Dla cyberprzestępców uzbrojonych w narzędzia sztucznej inteligencji – to darmowy materiał do tworzenia pornografii dziecięcej. Zjawisko nadmiernego dzielenia się życiem najmłodszych w internecie przestało być wyłącznie kwestią naruszania ich prywatności. W dobie powszechnego dostępu do AI stało się bezpośrednim zagrożeniem, przed którym ostrzegają organy ścigania.

Apple pozwane przez Zachodnią Wirginię za rzekome niedopilnowanie materiałów CSAM

Szokujące dane z brytyjskich raportów organów ścigania

Brytyjskie National Crime Agency (NCA) we współpracy z Internet Watch Foundation (IWF) bije na alarm. Z najnowszych danych wynika, że tylko w 2025 roku systemy wyłapały ponad 8000 wygenerowanych przez AI obrazów i nagrań wideo przedstawiających realistyczne wykorzystywanie seksualne dzieci. To wzrost o 14 proc. względem roku poprzedniego.

Najbardziej przeraża jednak dynamika rozwoju materiałów wideo. Podczas gdy w 2024 roku zidentyfikowano zaledwie 13 takich filmów, w 2025 roku było ich już 3440. Algorytmy uczą się w zastraszającym tempie, a technologie pozwalające na cyfrowe modyfikacje ubrań i twarzy są dziś tańsze i łatwiejsze w obsłudze niż kiedykolwiek w historii.

Dlaczego masowe publikowanie zdjęć pociech to dziś igranie z ogniem?

Eksperci od lat używają terminu „sharenting” do opisania nawyku rodziców, którzy masowo i publicznie dzielą się wizerunkiem swoich dzieci w mediach społecznościowych. Wcześniej ostrzegano, że naraża to najmłodszych na kradzież tożsamości czy oszustwa finansowe w dorosłym życiu. Dzisiaj stawka drastycznie wzrosła.

Przestępcy pobierają ogólnodostępne, całkowicie zwyczajne fotografie z profili na Facebooku czy Instagramie. Za pomocą kilku kliknięć poddają je cyfrowej manipulacji. Wizerunek twojego dziecka może zostać wygenerowany od nowa i osadzony w nielegalnych, pedofilskich materiałach. Choć rządy próbują prawnie blokować aplikacje typu „nudification”, technologia i szara strefa internetu są zawsze o krok przed regulacjami.

Jak skutecznie chronić wizerunek dziecka w internecie?

NCA i IWF opublikowały konkretne wytyczne dla rodziców. Zamiast całkowitej paniki, eksperci zalecają przeprowadzenie szybkiego audytu tego, co już udostępniliśmy w sieci. Zabezpieczenie cyfrowego śladu dziecka opiera się na trzech filarach:

  • Zmień ustawienia prywatności: zablokuj swoje profile społecznościowe dla osób spoza zaufanej listy kontaktów. Jeśli chcesz dzielić się zdjęciami z bliskimi, używaj zamkniętych grup, szyfrowanych komunikatorów lub funkcji dedykowanych wyłącznie dla rodziny.
  • Zrób bezwzględne porządki na profilu: przejrzyj starsze posty. Usuń zdjęcia, na których wyraźnie widać twarz dziecka, szkolny mundurek czy charakterystyczne miejsca (np. plac zabaw obok domu), które ułatwiają identyfikację lub namierzenie malucha.
  • Weryfikuj zgody na wizerunek: uświadom rodzinę, by nie publikowała zdjęć twoich dzieci bez pytania. Sprawdź również, jakie zgody podpisałeś w szkole, przedszkolu czy klubie sportowym – masz pełne prawo żądać, by placówki nie publikowały wizerunku twojej pociechy na ogólnodostępnych stronach.

Jak podkreślają przedstawiciele IWF, to nie są hipotetyczne zagrożenia z filmów science-fiction, ale realna codzienność organów ścigania. Zanim następnym razem wrzucisz do sieci urocze zdjęcie swojego dziecka, zastanów się, czy jego bezpieczeństwo nie jest cenniejsze niż garść wirtualnych polubień.

#cyberbezpieczeństwo #deepfake #ochronaWizerunkuDziecka #prywatnośćWInternecie #sharenting #sztucznaInteligencja
bezpieczeństwo dzieci w sieci (zdjęcie ilustracyjne, fot. Michał Parzuchowski / Unsplash)
ALT

Koniec 53-letniego zakazu? Pasażerskie loty naddźwiękowe będą mogły wrócić nad ląd

Pamiętacie czasy, gdy Concorde pokonywał Atlantyk w trzy godziny, ale nad lądem musiał zwalniać ze względu na grom dźwiękowy?

Amerykańska agencja FAA chce to zmienić. Zaproponowano nowe przepisy, które po ponad pół wieku mogą przywrócić komercyjne loty naddźwiękowe nad terenami zamieszkanymi – pod warunkiem że inżynierowie ujarzmią fizykę i drastycznie wyciszą maszyny.

Hałas, który zablokował lotnictwo na pół wieku

W 1973 roku Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) całkowicie zakazała cywilnych lotów naddźwiękowych nad terytorium USA. Decyzja ta była pokłosiem wojskowych testów z lat 60., które wywołały falę skarg od mieszkańców miast takich jak Chicago czy St. Louis. Potężny hałas i fala uderzeniowa sprawiły, że komercyjne loty z ekstremalnymi prędkościami ograniczono wyłącznie do tras nad oceanami. Zapis ten przez dziesięciolecia skutecznie blokował rozwój nowej generacji szybkich (naddźwiękowych) samolotów pasażerskich.

Nowe przepisy otwierają niebo, ale stawiają twarde warunki

Teraz, realizując wytyczne z rozporządzenia prezydenta Donalda Trumpa z czerwca 2025 roku, FAA oficjalnie zaproponowała zniesienie tego historycznego zakazu. Nowe regulacje pozwolą na loty naddźwiękowe nad amerykańskim lądem, ale pod jednym kluczowym warunkiem: nadciśnienie fali dźwiękowej docierającej do powierzchni ziemi nie może przekraczać 0,11 funta na stopę kwadratową. Dla porównania, legendarny Concorde generował podczas lotu z prędkością Mach 2 na wysokości 52 tysięcy stóp (niecałe 16 km) hałas na uderzeniowym poziomie 1,94 funta na stopę kwadratową.

Aby sprostać tak rygorystycznym normom, branża musi sięgnąć po nowatorską aerodynamikę. Firma Boom Supersonic z powodzeniem przetestowała już specjalne manewry dla swojego eksperymentalnego samolotu XB-1. Maszyna lata na specyficznych wysokościach, wykorzystując warunki atmosferyczne do zakrzywiania fal uderzeniowych w górę, zamiast kierować je w stronę ziemi.

Boom Supersonic zrealizował swój pierwszy lot naddźwiękowy

Alternatywne podejście rozwija NASA wspólnie z koncernem Lockheed Martin. Ich naszpikowany elektroniką model X-59 ma zredukować potężny grom do głuchego tąpnięcia na poziomie około 75 PldB, co w praktyce przypomina odgłos trzaśnięcia drzwiami samochodu z odległości 6 metrów stóp.

Loty naddźwiękowe wracają nad lądy. NASA z powodzeniem przetestowała cichy odrzutowiec X-59

Technologia to jedno, ale czy to się opłaci?

Nawet jeśli ciche samoloty naddźwiękowe bez problemu zdobędą ostateczną aprobatę prawną (ostateczny kształt przepisów ma być gotowy do połowy 2027 roku), ich rynkowy sukces wcale nie jest przesądzony. Historia programu Concorde pokazała, że ogromne zużycie paliwa potrafi skutecznie zabić opłacalność przelotów i uniemożliwić zwrot wielomiliardowych kosztów projektowych.

Choć start-up Boom Supersonic zapowiada dostarczenie komercyjnych maszyn Overture do 2029 roku i zebrał już wstępne rezerwacje od gigantów takich jak American Airlines czy Japan Airlines, branżowi eksperci wciąż pozostają sceptyczni. Wystarczy wspomnieć, że prezes United Airlines ocenia realne szanse na faktyczne uruchomienie nowych, pasażerskich lotów naddźwiękowych na zaledwie „50/50”.

#aerodynamika #boomSupersonic #Concorde #FAA #lotnictwoCywilne #lotyNaddźwiękowe #NASAX59 #technologieLotnicze
loty naddźwiękowe nad lądem
ALT

Utrata węchu to nie tylko katar. Twój mózg może wysyłać sygnał alarmowy

Budzisz się i nie czujesz zapachu porannej kawy. Dla wielu z nas to tylko irytująca pamiątka po przebytej infekcji wirusowej, z którą po prostu trzeba nauczyć się żyć. Eksperci z czołowych ośrodków badawczych biją jednak na alarm.

Nagłe pogorszenie tego zmysłu może być wczesnym zwiastunem poważnych problemów neurologicznych, wyprzedzającym inne, widoczne objawy o całe lata.

Zmysł, który latami ignorowaliśmy

Przez dekady węch był traktowany przez medycynę po macoszemu, a lekarze nierzadko odsyłali pacjentów z kwitkiem. Wszystko zmieniła pandemia COVID-19, która wywołała bezprecedensowe zainteresowanie naukowców sposobem, w jaki nos komunikuje się z ludzkim mózgiem. W badaniach opublikowanych w 2023 roku na łamach „Laryngoscope” ujawniono, że aż 60 procent zakażonych wirusem pacjentów doświadczyło tymczasowych lub długotrwałych zaburzeń węchu.

Problem jest jednak znacznie szerszy. Szacuje się, że nawet 22 procent populacji boryka się z różnymi formami upośledzenia tego zmysłu – od całkowitej utraty, po fałszywe, skrajnie nieprzyjemne rozpoznawanie zapachów. Co ciekawe, ludzkie opuszki węchowe są jednym z niewielu obszarów w dorosłym mózgu, które potrafią tworzyć nowe neurony. Stanowią one jednak niezwykle wrażliwą bramę, przez którą do układu nerwowego wnikają wirusy, bakterie i toksyny.

Paliwo dla sztucznej inteligencji. Dlaczego w branży medycznej i kryminalnej „nudne” dane kosztują miliony

Mroczne powiązania z Parkinsonem i Alzheimerem

Utrata węchu może być czymś znacznie poważniejszym niż tylko skutkiem ubocznym alergii czy przewlekłej infekcji zatok. Jak zauważa dr Zara M. Patel, dyrektorka programu Stanford Initiative to Cure Smell and Taste Loss, brak tego zmysłu bywa jednym z najwcześniejszych zwiastunów choroby Parkinsona, Alzheimera czy otępienia z ciałami Lewy’ego. Zmiany węchowe obserwuje się również u osób cierpiących na depresję czy schizofrenię.

Nadzieja w walce z chorobą Alzheimera. Kontrowersyjna terapia genowa „przeprogramowuje” komórki mózgowe

W przypadku choroby Parkinsona proces obumierania komórek produkujących dopaminę rozpoczyna się na długo przed wystąpieniem drżenia rąk czy problemów z poruszaniem się. Neurolodzy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco (UCSF) podejrzewają, że toksyczne białka uszkadzające ludzki mózg mogą w pierwszej kolejności gromadzić się właśnie w opuszkach węchowych, dając o sobie znać poprzez anosmię (utratę węchu).

Fizjoterapia dla nosa, czyli jak odzyskać zapach

Czy uszkodzony węch można naprawić? Okazuje się, że medycyna nie jest tu całkowicie bezradna. Naukowcy z Uniwersytetu Pensylwanii (twórcy standardowego testu powonienia) oraz eksperci ze Stanfordu wskazują na skuteczność treningu węchowego, który w swoich założeniach przypomina klasyczną fizjoterapię. Ćwiczenia polegają na świadomym, dwukrotnym w ciągu dnia wąchaniu czterech wyrazistych aromatów – najczęściej cytryny, róży, goździków i eukaliptusa.

Dzięki neuroplastyczności mózgu, powtarzalność tych działań zmusza układ nerwowy do generowania nowych komórek receptorowych. Wyniki badań klinicznych potwierdzają, że u około 30 procent pacjentów następuje mierzalna poprawa po 12-16 tygodniach stymulacji zapachowej. Amerykańscy badacze odnotowali co prawda, że zastosowanie sterydowych płukanek zatok może podnieść tę skuteczność do 50 procent, jednak trzeba to wyraźnie zaznaczyć: tego typu silna kuracja farmakologiczna nie jest domowym sposobem na katar i bezwzględnie wymaga ścisłej konsultacji z lekarzem specjalstą.

Źródło: knowable magazine.

#anozmia #chorobaAlzheimera #chorobaParkinsona #Stanford #treningWęchowy #UniwersytetKalifornijski #utrataWęchu #zdrowieMózgu
utrata węchu (zdjęcie ilustracyjne, fot. Elly Johnson / Unsplash)
ALT