Wędrowałem przez miejsca, które kiedyś znałem.
Drzwi prowadziły donikąd.
Klucze pamiętały rzeczy, których nikt nie chciał już dotykać.
Im dalej wracałem do przeszłości, tym mniej znajdowałem odpowiedzi.
Dopiero na końcu drogi odkryłem niewielkie schronienie stojące z dala od wszystkich.
Nie było doskonałe.
Ale wystarczyło, by zostawić za sobą to, czego od dawna nie niosłem już z własnej woli.
Nie każda podróż prowadzi do skarbu. Niektóre prowadzą do miejsca, w którym wreszcie można odłożyć ciężar.