Ostatnio w Rzeczpospolitej Samochodowej: Drobna uliczno-parkingowa kolizja dwóch osobówek. Naprawdę drobna. Porysowały sobie zderzaki. Auta wjeżdżają na ścieżkę rowerową, żeby nie blokować ruchu. Dociera policja. Parkuje za nimi. 15 metrów od miejsca zaparkowania jest niewielki darmowy parking. Prawie pusty. Cała trójka by się zmieściła. Po drugiej stronie jezdni jest niewielki parking. W części pusty (choć płatny, ale może na potrzeby załatwienia formalności przeszłoby za darmo). Cała trójka by się tam zmieściła.
Ale nie. Stoją twardo na ścieżce rowerowej. Obok ścieżki jest chodnik. Węższy od ścieżki rowerowej. Przeciskają się nim wahadłowo rowerzyści i piesi łypiąc na siebie, żeby się nie najechać i nie potrącić. Zdziwieni kierujący - stojący przy drzwiach radiowozu od strony chodnika - z zaskoczeniem obserwują, co wyprawiają piesi i rowerzyści. W końcu ktoś nie wytrzymał na wahadle i postanowił kroczyć trawnikiem, bo zastawiony przez kierujących dojących obok radiowozu chodnik okazał się zbyt wąski.
Dobrze, że budują te ścieżki rowerowe. Jest gdzie ogarnąć papierologię po stłuczce i wypisać mandat.


