← Back to post

Polazłem ja sobie na koncert. Muzyka świetna. Tzn. tak mi się wydaje, bo połowy nie słyszałem. Nie wiem, może to z moim słuchem jest coś nie tak (teraz na pewno, bo wróciłem przygłuchnięty), ale mam wrażenie, że jednak jeśli jest tak głośno, że wszystko zaczyna trzeszczeć, a mimo to dźwięki są nieodróżnialne, to chyba cel nie jest osiągnięty. Na dodatek w połowie pierwszego kawałka spostrzegli się, że mikrofon wokalisty nie działa. I gorąco tak, że wszyscy zlani potem (na zewnątrz jakieś 20 stopni).

Drodzy artyści, jeśli zastanawialibyście się kiedyś, czy zagrać w Krakowie na Kamiennej, to zastanówcie się drugi i trzeci raz.